piątek, 8 listopada 2013

16. Co jadłem

W obu krajach króluje kurczak i ziemniaki, najczęściej w postaci frytek. Te dodawane są tutaj do wszystkiego, począwszy od hot-dogów, hamburgerów, jako dodatek do II dań, a skończywszy na zupach.
W Peru podawana są zestawy obiadowe pod nazwą MENU w skład których wchodzi: przystawka, zupa, II danie, deser lub napój.  Ceny od 5 do 12 PLN (oczywiście w knajpach dla lokalsów)
W Boliwii podobne zestawy występują pod nazwą: ALMUERZO, a podawane są w godzinach 12.00 - 14.00. Ceny od 4 do 10 PLN.

Lody

Zupa jarzynowa

Ryż ze smażonymi warzywami

Wieprzowina

Peruwiańskie wino półwytrawne

Zupa z grysikiem

Kurczak z ryżem w sosie szpinakowym

Bułka z serem i herbata z koki

Marakuja

Zupa rybna, ryż z warzywami, cheviche

Cheviche - surowa ryba marynowana w soku z cytryny

Filet z kurczaka

Arroz a`la Cubana - ryż z jajkiem sadzonym i smażonymi bananami

Trucha - pstrąg z frytkami i ryżem


Sok z wyciskanych pomarańczy

Millanesa de pollo - kotlet z kurczaka z ziemniakami i bananami z grilla

Pollo dorado - kurczak, ryż, ziemniaki

Przystawka - surówka z pomidorów, cebuli i sera

Zupa jarzynowa

Kurczak z makaronem i frytkami

Desery na targu w Potosi

Galaretka z owocami

Parrillada de carne - wołowina z grilla, frytki ryż z serem



Flaki smażone z ziemniakami

Chaufa mix - ryż smażony z kurczakiem, wołowiną i frytkami



Ryż smażony z kurczakiem, makaronem i frytkami

Kurczak z ryżem i fasolą

Cuy - świnka morska z ziemniakami i kukurydzą

Chrupki i galaretka z bitą śmietaną


czwartek, 7 listopada 2013

15. Gdzie spałem

Nocowałem w pokojach jednoosobowych. Ceny noclegów od 14 do 50 PLN. W niektórych hotelach w cenie było wliczone śniadanie kontynentalne czyli kawa, herbata, pieczywo, masło, dżem.
W Hotelu Gran w Limie na wyposażaniu był...nocnik

Lima - Hotel El Reducto 30 PLN

Cusco - Hotel Caraces 22 PLN

Aquas Calientes - Hostel Bright 42 PLN


Isla del Sol - Las Cabanas 16 PLN

La Paz - Hotel Maya 30 PLN

Sucre - Travellers Guest House 18 PLN

La Paz 14 PLN

Arequipa - Hostal Paris 17 PLN

Arequipa - Hostal San Pedro 27 PLN

Sangalle - Paraiso Las Palmers Lodge 17 PLN

Nazca - Hostel Pasada 17 PLN

Lima - Gran Hotel 50 PLN

Lima - Las Fresas 38 PLN


14. Powrót

O 6.00 wyszedłem na lotnisko. Po drodze wstąpiłem do sklepu i za ostatnie SOL-e kupiłem parę bułek i jogurt. Lot do Sao Paulo na pokładzie LAN Peru minął dosyć szybko, choć to 4.15 godz. lotu. W SP miałem 3 godziny czekania na następny lot. O 19.45 siedziałem już w Boeingu 747 Lufthansy czekając na wylot. Już odjeżdżaliśmy od terminala, gdy odezwał się kapitan i poinformował, że z powodu usterki technicznej musimy podjechać pod hangar i poczekać aż przyjadą panowie z serwisu. Naprawa trwała 2,5 godz. O 22.10 wylecieliśmy. Po 11 godz. lotu byliśmy we Frankfurcie. Mój bagaż pojawił się szybko, ale stracił pokrowiec. I tak był potargany. Szybka zmiana terminala i odprawa do Berlina. Podczas kontroli bezpieczeństwa zainteresowano się moim przewodnikiem po Peru. Zostałem poproszony do osobnego pomieszczenia i parę kartek z przewodnika zostało poddanych sprawdzeniu na obecność narkotyków.  Oczywiście kontrola nic nie wykazała i zostałem puszczony wolno. O 15.15 wyleciałem Air Berlin do Berlina, po 50 minutach lotu byłem na miejscu. Kolejką miejską podjechałem na dworzec autobusowy ZOB i czekałem na PolskiegoBusa. Trochę zdziwił mnie mój mokry bagaż, sądziłem, że to przez deszcz, który lał podczas przesiadki w Brazylii. No, okazało się, że był to litrowy karton soku z mango, który podczas transportu uległ otwarciu i rozlał się w moim plecaku. Dobrze, że i tak wszystko było do prania. O 19.30 wyjechałem do Łodzi, tam 2 godz. czekania na kolejnego PolskiegoBusa i o 8.00 byłem w Katowicach, potem pociąg, i autobus, i o 10.30 dotarłem do domu.

poniedziałek, 4 listopada 2013

13. Lima po raz ostatni...

To będzie najsmutniejszy post, po 32 dniach kończę moją podróż.

W skrócie tych parę ostatnich dni:

Wróciłem do Arequipy, tam spędziłem jedną noc i we wtorek o 1.00 miałem nocny autobus (9 godzin) do Nazca. Złe fatum chyba już się skończyło, tym razem nie siedziała obok mnie stara Peruwianka.
Rano byłem na miejscu, wynająłem niezłą norkę (dosłownie) i pojechałem zobaczyć słynne linie z Nazca.
Są dwie opcje zobaczenia linii: lot samolotem lub punkt widokowy. Półgodzinny lot kosztuje 90 USD i jak powiedziały mi spotkane tutaj Polki, to wyrzucone pieniądze, bo za dobrze nie widać, a zdjęć też za bardzo nie da się zrobić. Został mi więc punkt widokowy z którego można zobaczyć dwie figury: dłonie i drzewo.
Słabe to było. O 22.00 kolejny autobus tym razem do Limy (8 godzin). Zamieszkałem w Hotelu Gran. Fajny hotel ze starymi meblami plus na wyposażeniu... nocnik. Wyruszyłem na ostatni obchód miasta. Nie planowałem tego, ale jakoś tak wyszło, że trafiłem na jakiś festyn na którym podawano świnkę morską z grilla. Cuy - świnka gwinejska, cóż mięsa na tym tyle ile na wychudzonym wróblu, w smaku podobne do kurczaka. Raz wystarczy. Na drugi i ostatni nocleg pojechałem w okolice lotniska. Mieszkam w Hostelu Truskawka na ul. Truskawkowej. Okolica nie za bardzo truskawkowa. Do spożywczaka nie wejdziesz, wszystkie zamknięte na kraty, zakupy załatwiasz na chodniku. Czyli bezpiecznie to tu nie jest. 
Jutro, czyli w poniedziałek o 8.50 mam pierwszy lot Sao Paulo. Będzie podsumowanie. Za jakiś czas. Muszę się pakować.