czwartek, 7 listopada 2013

14. Powrót

O 6.00 wyszedłem na lotnisko. Po drodze wstąpiłem do sklepu i za ostatnie SOL-e kupiłem parę bułek i jogurt. Lot do Sao Paulo na pokładzie LAN Peru minął dosyć szybko, choć to 4.15 godz. lotu. W SP miałem 3 godziny czekania na następny lot. O 19.45 siedziałem już w Boeingu 747 Lufthansy czekając na wylot. Już odjeżdżaliśmy od terminala, gdy odezwał się kapitan i poinformował, że z powodu usterki technicznej musimy podjechać pod hangar i poczekać aż przyjadą panowie z serwisu. Naprawa trwała 2,5 godz. O 22.10 wylecieliśmy. Po 11 godz. lotu byliśmy we Frankfurcie. Mój bagaż pojawił się szybko, ale stracił pokrowiec. I tak był potargany. Szybka zmiana terminala i odprawa do Berlina. Podczas kontroli bezpieczeństwa zainteresowano się moim przewodnikiem po Peru. Zostałem poproszony do osobnego pomieszczenia i parę kartek z przewodnika zostało poddanych sprawdzeniu na obecność narkotyków.  Oczywiście kontrola nic nie wykazała i zostałem puszczony wolno. O 15.15 wyleciałem Air Berlin do Berlina, po 50 minutach lotu byłem na miejscu. Kolejką miejską podjechałem na dworzec autobusowy ZOB i czekałem na PolskiegoBusa. Trochę zdziwił mnie mój mokry bagaż, sądziłem, że to przez deszcz, który lał podczas przesiadki w Brazylii. No, okazało się, że był to litrowy karton soku z mango, który podczas transportu uległ otwarciu i rozlał się w moim plecaku. Dobrze, że i tak wszystko było do prania. O 19.30 wyjechałem do Łodzi, tam 2 godz. czekania na kolejnego PolskiegoBusa i o 8.00 byłem w Katowicach, potem pociąg, i autobus, i o 10.30 dotarłem do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz