Czyli wyszło na to, że ja wykonałem trzy przesiadki w
Brazylii, a mój plecak przyleciał lotem bezpośrednim.
Myślicie, że to koniec niespodzianek na ten dzień? Ja miałem
taką nadzieję. Jakże się myliłem.
Jako, że było już po północy musiałem wziąć taxi do centrum.
Wybuliłem te 50 SOL (60 PLN). Zrobiłem to z ciężkim sercem, ale nie było innego
wyboru. O 01.00 dojechałem pod hotel, gdzie miałem zrobioną rezerwację przez stronę
hotel.info. Widzę zdziwienie recepcjonisty, pokazuję mu rezerwację, a on na to,
że żadnej rezerwacji nie ma i że w ogóle nie zna tej strony internetowej.
No to super...Lima, noc, a ja nie mam gdzie spać.
Poza tym zdziwiła go trochę cena za dobę, na rezerwacji
widniała – 26 SOL, co daje 30 PLN, a on twierdził, że owszem mają jedynki ale
za cenę 26 USD, co natomiast daje 82 PLN. Zgłupiałem. Zadzwonił do swojego szefa, on stronę
hotel.info (notabene niemiecką) znał, ale zgodził się mnie przenocować za 26
USD, na co znowu nie godziłem się ja. Poradził mi abym poszukał sobie innego
noclegu. No super porada. Na mojej
rezerwacji widniał numer telefonu do centrum obsługi klienta, zaproponowałem
aby tam zadzwonił wszak w Europie była już 08.00 rano, ale dał mi do
zrozumienia, że nie zamierza tego robić. Ale na moją prośbę zrobił to
recepcjonista (na szczęście numer był bezpłatny). Rozmawiał z jedną, drugą,
trzecią osobą, w końcu rozmawiałem ja i grzecznie wyjaśniłem, że to oni potwierdzili
mi taką cenę i nic mnie to nie obchodzi, że ktoś pomylił się i wystawił na
stronie błędne ceny, a poza tym jest noc i w dodatku to Lima więc nie będę błąkał się po mieście w poszukiwaniu innego hotelu. Cała historia
trwała przeszło 1,5 godz. W końcu pozwolili mi zapłacić te 30 zeta, ale tylko
za pierwszą noc. Decyzję o kolejnej dobie miał podjąć szef. Z jednej strony
cieszyłem się, że w końcu mogę się położyć, a z drugiej już układałem w
głowie jakiego maila im wysmaruję jeśli
będę zmuszony szukać noclegu następnego dnia. Nie była to noc w pełni
przespana. Na drugi dzień po śniadaniu, przygotowany wybrałem się na rozmowę z bossem.
A pan na to, że godzi się abym zapłacił wg rezerwacji. A nie
trzeba było tak od samego początku...
Myślę, że firma, której nazwy nie chce mi się wymieniać
zaoferowała hotelowi zapłatę różnicy, cóż to dla Niemców 25 EUR.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz